Każdy jacht czarterowy ma apteczkę, bo wymagają tego przepisy. W praktyce to zestaw podstawowy: bandaże, plastry, gaziki, czasem nożyczki i koc termiczny. Nie ma w nim leków, których potrzebuje Twoja załoga, a czasem brakuje w niej rzeczy zużytych przez poprzednią załogę. Leki trzeba zabrać z domu. W małym porcie na wyspie apteki może nie być, a jeśli jest, bywa zamknięta w porze sjesty albo w niedzielę.
Własna apteczka
Lista z naszych notatek:
- Opatrunki: plastry w różnych rozmiarach, bandaż elastyczny, jałowe gaziki, plaster na rolce.
- Dezynfekcja: woda utleniona albo inny środek do odkażania ran. Drobne skaleczenia o skały, muszle i elementy okucia na pokładzie zdarzają się często, a w ciepłej wodzie łatwo się zakażają.
- Oparzenia słoneczne: pantenol albo balsam po opalaniu. Na wodzie słońce odbija się od tafli i opala dwa razy szybciej niż na plaży, a pierwszy dzień rejsu kończy się często czerwonymi ramionami.
- Leki przeciwbólowe i przeciwzapalne, także w wersji dla dzieci, jeśli płyną.
- Leki na chorobę morską dla wszystkich, nie tylko dla tych, którzy „na pewno chorują”.
- Leki przyjmowane na stałe przez członków załogi, z zapasem na kilka dni na wypadek opóźnionego powrotu.
Do tego krem z wysokim filtrem, najlepiej wodoodporny, nakrycie głowy i okulary przeciwsłoneczne. Przydaje się też igła i nitka, bo pękają nie tylko spodenki, ale też pokrowce i worki na żagle.
Osobna sprawa to jeżowce. Na kamienistych plażach Chorwacji i Grecji jest ich dużo, a wbity kolec to najczęstszy uraz podczas kąpieli. Gumowe buty do wody rozwiązują problem prawie całkowicie. Jeśli kolec już tkwi w stopie, pomaga pęseta i cierpliwość, a potem dezynfekcja.
Choroba morska
Choroba morska dotyka nawet doświadczonych żeglarzy, szczególnie pierwszego dnia i przy fali z boku. Bierze się z konfliktu między tym, co widzi oko, a tym, co czuje błędnik. W kabinie oko widzi nieruchome ściany, a ciało się kołysze. Kilka rzeczy naprawdę pomaga:
Lek przed wypłynięciem, a nie po. Leki na chorobę lokomocyjną działają profilaktycznie. Trzeba je wziąć pół godziny, godzinę przed wyjściem z portu. Kiedy mdłości już się zaczną, tabletka często nie zdąży zadziałać. Część leków powoduje senność, więc nie powinien ich brać skipper ani osoba, która będzie sterować. Zapytaj farmaceutę, który preparat dobrać, szczególnie dla dzieci, i sprawdź go wcześniej w domu, a nie pierwszy raz na jachcie.
Pokład zamiast kabiny. Świeże powietrze i patrzenie na horyzont pomagają bardziej niż leżenie pod pokładem. Oko widzi wtedy ruch, który czuje ciało.
Środek jachtu. Najmniej buja w okolicy masztu i w kokpicie, najbardziej na dziobie. Na katamaranie kołysanie jest inne, szybsze i krótsze, ale bez przechyłów, i wiele osób znosi je lepiej.
Ster. Osoba za sterem prawie nigdy nie choruje, bo przewiduje ruch jachtu i patrzy przed siebie. Daj ster temu, komu zaczyna być słabo.
Lekko i regularnie. Suche pieczywo, krakersy, banan, woda małymi łykami. Pusty żołądek pogarsza sprawę, podobnie jak tłusty obiad i alkohol poprzedniego wieczoru.
Czytanie i telefon. Patrzenie w ekran albo książkę pod pokładem to najszybszy sposób, żeby się rozchorować. Mapy i plan dnia lepiej sprawdzać w kokpicie.
Planowanie pod słabszych
Jeśli w załodze są osoby wrażliwe, pierwszy dzień zaplanuj krótko i po osłoniętych wodach, z długim postojem na kotwicy w spokojnej zatoce. Organizm zwykle przyzwyczaja się po jednym, dwóch dniach, a osoby, które pierwszego dnia leżały w kokpicie, często trzeciego same proszą o ster.
Przy dłuższych przelotach przez otwarte morze, na przykład między wyspami na Kanarach, warto wybrać dzień z mniejszą falą, nawet kosztem jednego dnia czekania w porcie.
Kiedy szukać pomocy
Na wypadek poważniejszego urazu zapisz przed rejsem numer alarmowy 112, który działa w całej Unii Europejskiej, i sprawdź, gdzie są przychodnie na wyspach na trasie. Przez radio VHF na kanale 16 można wezwać pomoc medyczną także z morza, komunikatem Pan-Pan albo, przy zagrożeniu życia, Mayday.
Resztę listy rzeczy do spakowania znajdziesz we wpisie Co spakować na rejs.